Nasze pojazdy – Jeep Cherokee XJ

W ramach recenzji sprzętu przydatnego airsoftowego powstał nowy cykl – nasze pojazdy. Zaczynamy od recenzji Jeepa XJ popełnionej przez Tatę.

Nasze pojazdy – Jeep Cherokee XJ

DSC 5352

W życiu każdego airsoftowca, zwłaszcza parającego się z większym zaangażowaniem milsimami nadchodzi taki moment, że zaczyna marzyć o czymś co jest charakterystyczne dla wyposażenia nowoczesnej, mocno mobilnej piechoty, czyli o jakimś środku transportu. Czytaj: o terenówce, którą by mógł przewieźć tyłek swój i swoich kolegów z teamu przez lasy i bezdroża zamiast dawać z buta. Z czasem okazuje się, że posiadanie terenówki daje możliwości nie tylko zwiększonej mobilności ale także rozwoju samej gry milsimowej umożliwiając symulowanie konwojów, śmigłowców, medevac’ów itp. Ponadto, terenówka i jej możliwości wciągają wiec z czasem zaczyna się offroad nie tylko na strzelankach. Czyli na pytanie, które zadają sobie czasem teamy: „czy brać terenówkę?” jest tylko jedna odpowiedź. Ojciec, brać.
Ale co brać? Na takie pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć, ale na pewno mogę postarać się obiektywnie opisać pojazdy, którymi jeździ i użytkuje Blackwater.

Jeep. Trudno omawiać wady i zalety tego pojazdu, zwłaszcza pasjonatowi militariów, bez odniesienia się do chlubnej historii i militarnych korzeni marki. W skrócie, Jeep jest potomkiem pojazdu powstałego na zapotrzebowanie Armii Amerykańskiej jako lekki pojazd zwiadowczy/transportowy. Projekt i prototyp powstał w zaledwie kilka tygodni w firmie Bantam. Ze względu na problemy finansowe firmy, projekt Bantam Reconaissance Car przekazano Willysowi i Fordowi. Projekt został poprawiony i w efekcie obie firmy natłukły tysiące pojazdów (dokładnie 640 tysięcy!!!) które my nazywamy Willysami a w trakcie wojny żołnierze nazywali dżipami. Nazwa, której etymologia nie jest do końca pewna, była bardzo popularna i generalnie oznaczała „łazik, popierdułka” bowiem w ten sposób nazywano wszystkie pojazdy czy inne cwane pierdolniczki i gadżety. Nazwa się przyjęła do tego stopnia, że kiedy Willys zaczął produkować pojazdy na rynek cywilny nazwała je Civilian Jeep. Potem zarejestrował markę i zaczął produkować pierwszego z serii kultowych pojazdów, czyli Jeepa CJ. Potem powstał m.in. SJ (czyli coś co uważa się powszechnie za pierwszego SUV’a na świecie) oraz w 1984 model XJ czyli Cherokee, nowoczesny terenowy SUV pełną gębą.

XJ był tak udanym modelem, że produkowany był bez większych zmian do 2001 roku czyli 17 lat! Przez ten czas wyprodukowano kilkaset tysięcy sztuk a samochód jest uważany za jedną z najbardziej kultowych i udanych konstrukcji w historii. Być może nieco przynudziłem z tym wstępem ale ma on istotne znaczenie aby pojąć w pełni wady i zalety samochodu i ewentualnie podjąć decyzję o jego zakupie.
Zacznijmy od zalet. Lans faktor – wiadomo! W końcu to Jeep. Czyli historia, kult itd. Szczególnie do wzięcia pod uwagę przez wszystkie teamy odtwarzające amerykańskie wojsko. Z poważniejszych zalet: taniocha. Z powodu ogromnej produkcji świat zalany jest XJ-otami w lepszym i gorszym stanie. Tymi lepszymi się jeździ, te gorsze przeznacza na dawców czyli na części. Dzięki temu ceny części używanych są tanie… Nie! Nie! One nie są tanie, one są pół darmo. Przykłady. Zacina ci się stary fotel? Warsztat pewnie ci go za 100 złotych naprawi. Eee, to może lepiej kupić nowy fotel za 60 złotych. Zbiłeś lusterko w lesie? Hmm, może wyciąć nowe w warsztacie i wkleić? Błeee, lepiej kupić całe za 50 złotych. Czas kupić nowy most bo stary się sypie? Kup używkę w niezłym stanie za 600 zł i śmiej się wesoło z kolegi właściciela Nissana Patrola który musi wyskrobać ponad 2 tysie. Przykłady można mnożyć.

DSC 5436

Powszechność Jeepa powoduje też, że względnie łatwo go naprawić, sporo warsztatów para się motaniem a społeczność dżipowa (zwłaszcza wokół Jeep.org.pl) jest ogromna. Jest to niebagatelne bowiem społeczności takie są źródłem autentycznej pomocy i porad.
Amerykański SUV był wyposażony w szereg silników z czego w Europie najbardziej popularne były m.in. 2,5 l turbo diesel (zawodny i nie polecany) oraz 4.0 l benzynowy. Ten drugi jest niezawodny, daje świetną moc i moment i jest wprost idealny do napędzania ciężkiej terenówki. Jedyna wadą jest apetyt na wachę, 20 litrów na setkę to norma. Spalanie w terenie oczywiście przeliczamy w kategoriach „na godzinę” bo podawanie takich danych na 100km jest bez sensu. Dlatego najlepiej wyszukać pojazd z gazem lub błyskawicznie po zakupie zamontować tenże. Dobra wiadomość jest taka, że rzędowa szóstka świetnie się gazuje i pracuje nawet lepiej niż na benzynie.
Pojazd posiada 2 sztywne mosty i to też jest dobra wiadomość, bowiem jest to najlepsze możliwe rozwiązanie w teren. Z przodu są sprężyny i kolumny, z tyły resory piórowe. To daje pewien kompromis pomiędzy własnościami terenowymi a komfortem na czarnym. I ogólnie to też jest zaleta. Konstrukcja umożliwia łatwy i stosunkowo niedrogi lift. Lift nawet o 2-3 cale umożliwia z kolei wsadzenie większych opon 31-33 cale i tym samym realne zwiększenie prześwitu pod mostami.

Przekładnie bywały różne ale najbardziej godna polecenia jest NP242, która umożliwia jazdę 4×4 po czarnym. NP242 i NP231 maja pozycję Neutral na przekładni, co jest o tyle istotne, że pozwala rozpiąć napędy i bezproblemowo holować samochód w wypadku awarii bez konieczności wzywania lawety. Jest to ważniejsze niż się wydaje dla laika na pierwszy rzut oka: potencjalna awaria w terenie dla starszych samochodów bez takiej opcji jest dramatem z koniecznością wzywania lawety 4×4 i w efekcie płacenia chorej kasy za wyciagnięcie pudła z błota. Skrzynie biegów w pojazdach z silnikiem 4.0 są automatyczne i to też jest zaletą dla pojazdu terenowego. Turbodiesle miały przekładnie manualną ale tą wersję odradziłem już wcześniej.

Popularność Cherokee jako bazy do przeróbek offroadowych powoduje, że sklepy pełnę są akcesoryjnych części do zmotania pojazdu i zrobienia z niego mocarnego offroadowca: sprężyny, amortyzatory, wzmacniane blokady, stalowe zderzaki, bagażniki… do wybory do koloru.
Ponieważ baza do tych przeróbek czyli stokowy XJ to amerykański SUV, przeto jest „na bogato”: w standardzie większości wersji dostaniemy klimy, skóry, elektryczne fotele i okna, central locki i tym podobne. Uwaga – nie jest to koniecznie zaleta. Owszem, jak ktoś kupuje Jeepa by suwać po bulwarze to wieść, że dostanie bajery w cenie podstawki jest dobra. Ale dla aesgeja/offroadowca dla którego auto ma być środkiem wypadu do lasu i w błoto, już niekoniecznie. Wszystkie te bajery są bowiem fajne jak działają, a w terenie zazwyczaj albo przestają działać albo zwyczajnie przeszkadzają. Bogate wyposażenie powoduje, że żal ci patrzeć jak twój team pełnym szpeju i ubłocony po kokardę wali ci się na kremową skórę. Chciałeś amerykańskiego luksusu? To cierp w milczeniu. Pierwszy wjazd w wodę i elektryczne fotele przestają działać, elektronika głupieje… W ogóle nie polecam jazdy nieprzygotowanym Jeepem w wodzie i mówię to z autopsji: co z tego, że wlot filtra powietrza jest na wysokości 80 cm (albo co więcej mamy bajernego snorkla) skoro pada komputer zamontowany nisko w okolicach nóg? Dlatego bez minimalnych przeróbek elektryki, odpowietrzeń etc nie pakujmy się do rzeki. Wiem co mówię – Blackwaterzy utopili kilka aut.

Ale standardowy patrol airsoftowy zazwyczaj nie opuszcza leśnych duktów, maksymalnie sunie gdzieś przez kałuże i tu nawet stockowy pojazd radzi sobie nieźle. Nieźle, bo nie znakomicie. Największy problem to samonośne nadwozie i mała sztywność budy. Z jednej strony auto bez ramy jest lekkie i śmiga po powierzchni piachu czy błota dodatkowo wspomagany mocnym silnikiem tam gdzie inne cięższe terenówki zaczynają grzęznąć. Z drugiej, jak czasem auto stanie w wykrzyżu na jakimś pagórku to raz otwartych drzwi czy bagażnika nie da się zamknąć bo buda jest przekoszona…

Ostatnia wada: Cherokee jest po prostu mały. Do środka, oprócz kierowcy wejdzie maks 4 osoby ze szpejem, do bagażnika o ile nie ma zbiornika z gazem ( a zbiornik jest chyba, ze jesteś naprawdę bogaty albo masz Wuja Szejka w Arabii Saudyjskiej i on przysyła co miesiąc cysternę wachy dla ulubionego siostrzeńca) jeszcze dwóch kurdupli. To zdecydowanie za mało dla większości teamów. Pewnym rozwiązaniem jest dospawanie mocnych progów i zamontowanie bagażnika co umożliwia jazdę dla czterech twardzieli na krótszych odcinkach trasy z boku, „na małpę”. Skuteczne, bo w razie ewakuacji błyskawicznie są w stanie zdesantować się w krzaki i prowadzić ogień osłonowy, drugiej są wystawieni na strzały z wrażej zasadzki.
Podsumowując zalety XJ:
– tani w zakupie i eksploatacji,
– świetny silnik 4.0,
– daje radę w terenie,
– dobra baza pod offroadową zmotę,
– dobrze doposażony w standardzie.
Wady:
– dobrze doposażony w standardzie, czytaj dużo rzeczy do popsucia się,
– pali w ciul,
– samonośna konstrukcja,
– mały.

Kwestie lansu dopisujesz do zalet w zależności od tego czy jarasz się Jeepem czy nie. A na pytanie „Ojciec, ale brać czy nie?” musisz sam sobie odpowiedzieć w zależności od tego czy tak opisany pojazd spełnia twe wymagania jako użytkownika.